Medeneś’s (b)log

Tulips

Szkoła to taka instytucja, która powoduje straszne mieszane uczucia. Dla mnie osobiście, to tylko i wyłącznie wspomnienia z ogromnego molocha, gdzie tysiące dzieciaków biegało w czasie przerwy. Natomiast dla syna to przeogromna przygoda.

Szkoła potrafi odpychać, ale inna potrafi zaangażować. Szkoła syna jest z tych drugich. Do tego stopnia, że nawet ja, zapalony wróg szkół podstawowych, usiadłem w weekend i wydziergałem 50 tulipanów z papieru. I to tylko dlatego, że Pani Wychowawca poprosiła dzieci o pomoc w dekoracji sali na „holendersko”. Pani zaangażowana, dzieci zaangażowane, rodzice zaangażowani.

Szkoda, że ja nie miałem takiej szkoły.

Tulips

Reszta TUTAJ.

No comments

No comments yet. Be the first.

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.